Your web browser is too old or does not support JavaScript. This page will not display as intended.

Helyett M.H.116 A

Wytwórnia Helyett została założona przez dwóch braci Picardów w 1919 w Sully-sur-Loire, z filią koło Orleanu. Nazwę otrzymała na cześć bohaterki operetki „Miss Helyett”, której wizerunek zdobił znaczki wielu ich rowerów. Na początku Helyett robił części do rowerów, lecz wkrótce zaczął sprzedawać całe rowery, a od 1926 – także motocykle.

https://www.youtube.com/watch?v=rzgV7MzXzMA

[img]

Mamy więc jasność co do płci motocykla - jest on kobietą - czyli ta Helyett a nie ten Helyett. Zgodnie z duchem czasów powinniśmy więc mówić ta motocykla a nie ten motocykl. Trudno nie lubić francuskiej motoryzacji, zamiast śmigła, cylindra czy innego mechanicznego elementu wybrano na logo bohaterkę operetki!

Motocykl jest dość kompletny. Brakuje przedniej lampy, sprzęgła i osłon łańcuchów: sprzęgłowego i napędowego. Motocykl pomalowany był na kolor czarny z wyjątkiem zbiornika paliwa. Zbiornik był w kolorze "morskim" ze złotymi bokami.

Zbiornik jest dwukomorowy, paliwowo-olejowy. Jest z dość cienkiej blachy, może nie wytrzymać piaskowania. Trzeba rozważyć oczyszczenie ręczne. Zachowały się rurki i kraniki. Silnik się kręci. Po lewej stronie motocykla znajduje się prądnica napędzana bezpośrednio od koła zamachowego. Silnik to dolnozaworowy JAP.

Uwagę zwraca bardzo długa główka ramy i sztywny trapez. W oryginale wiele elementów było niklowanych lub chromowanych: kierownica, klamki, wahaczyki, elementy amortyzatora skrętu, blachy silnika, cięgna, dźwignie, dekle kół.... Trzeba rozważyć co malować a co niklować. Elementy mają zniszczoną powierzchnię. W taniej chromiarni ulegną zniszczeniu przez zaszlifowanie bo są dość delikatne, zrobione raczej z blaszki niż z blachy. Z kolei ich uzupełnianie miedzią będzie kosztowne a motocykl nie należy do tych o wielkiej wartości. Połamane są także sprężyny siedzenia kierowcy. Jedna klamka kierownicy jest mosiężna a druga stalowa.

[img]

[img]

[img]

[img]

Są wszystkie trzy kraniki. W środku resztki starego oleju.

[img]

Wyraźnie widoczne resztki oryginalnego lakieru.

[img]

[img]

Z boku zbiornika zamiast napisu Helyett znaczek z kogutem.

[img]

Skrzynka narzędziowa tylko jedna i w złym stanie. Lepiej od razu kupić komplet z zamknięciami.

[img]

Motocykl wstępnie rozkręcono. Większość śrub oryginalna, niektóre mosiężne. Część nakrętek mosiężna, część kołpakowa, niektóre kwadratowe.

Podstawowe elementy karoserii w dość dobrym stanie ale z wyraźną powierzchniową rdzą. Nawet oryginalny wydech powinno się udać wykorzystać - oczywiście musi być pomalowany.

[img]

Duża przestrzenna rama bez wyraźnych uszkodzeń. Do dorobienia mocowanie tylnego błotnika i rejestracji.

[img]

Wszystkie podzespoły rozebrano na części. Dużo z nich było niklowanych, także nakrętki, śruby, blachy...

Wszystkie elementy oryginalne, w kilku miejscach wykonane naprawy metodą lutowania.

Wybrano części rokujące nadzieję na dalsze wykorzystanie.

[img]

Kilka oryginalnych nakrętek i kalamitek mosiężnych. Dwie tabliczki: z jednej uśmiecha się Miss Helyett, z drugiej dowiadujemy się że motocykl jeździł po miasteczku La Faye.

[img]

Jeździł na przedniej piaście na której dalej może pojeździć. Bieżnie w piaście a także oś ze wszystkimi elementami wyglądają na bardzo mało zużyte. Piasta była malowana a dekiel niklowany. Piastę złożono i przymierzono do trapezu.

[img]

Szczęki bardzo solidne jak na tak mały bęben. Większość elementów motocykla jest solidnie wykonana a wręcz zbyt solidnie jak na tak mały silnik. Ma się wrażenie że motocykl mógłby pracować z wózkiem bocznym.

[img]

O ile rama, zawieszenie, piasty to solidne skrzyżowanie etażerki z huśtawką, to blacharka wykonana jest raczej z blaszki niż z blachy. Lampka kompletna (poza szkiełkami) ale strach wziąć do ręki aby nie pogiąć.

[img]

W zależności od instalacji oświetleniowej było kilka wersji Helyetta różniących się literką na końcu. Ten egzemplarz ma małą prądniczkę napędzaną od koła zamachowego. Prądniczka jest kompletna i po wyczyszczeniu łożysk i przylutowaniu kabla nawet działa. Uzwojenia wyglądają na nieuszkodzone ale napięcie nie jest oszałamiające - rozmagnesował się wirniczek.

[img]

[img]

Mocowanie prądnicy do ramy zachowało się w całości. Obsługa jak rowerowego dynama.

[img]

Mocowania kierownicy były wzmacniane blachami - widocznie kierownica miała tendencję do opadania, pewnie w najmniej oczekiwanych momentach.

Sprężyny zawieszenia nieco sfatygowane - one powinny być niklowane w pierwszej kolejności.

Obejmy mocujące osłony łańcuchów są, tyle że osłon brak.

[img]

Wstępnie wyprostowano trapez - solidny ale czas zrobił swoje i nieco się sfatygował. Konieczne sprawdzenie geometrii ramy i zawieszenia. Przednia podstawka przetrwała, pewnie nie była często używana (bałbym się podeprzeć nią większej paprotki - nie jest uszkodzona tylko z cienkiej rurki).

[img]

Tylna piasta nieco bardziej sfatygowana niż przednia ale też całkiem niezła. Jeśli Helyett nie będzie brał udziału w 24-godzinne jeździe na czas to może zostać.

Do dorobienia rozpierak i dźwigienka.

[img]

Brakuje dwóch śrub mocujących bęben i zębatkę.

Zębatka i dekiel niklowane.

[img]

Śruby mocujące silnik i blachy silnika w komplecie. Oś podnóżków i hamulca z nakrętkami po wyprostowaniu jak nowa. Brak podnóżków.

[img]

Rozebrano, wyczyszczono i sprawdzono gaźnik. Jest cały, kompletny, powinien działać.

[img]

Są wszystkie części kulisy zmiany biegów. Niklowana była dźwignia, śruba i sprężyna z miseczką.

[img]

Po naprawieniu mocowania i wyprostowaniu pasuje do ramy i działa.

[img]

Elementy łożyska główki ramy w dobrym stanie, bieżnie do wykorzystania. Brakuje pokrętła amortyzatora skrętu. Łebki śrub trapezu do niklowania, dźwigienki też. Brak sprężyny - gwiazdki trapezu i pokrętła tłumienia. Oczywiście wszystko wymaga prostowania, dystansowania i drobnych napraw.

[img]

Klamki nie do pary - jedna mosiężna a druga stalowa, różniące się kształtem.

[img]

Z osprzętu kierownicy zachowała się klamka odprężnika i dźwigienka przyspieszenia zapłonu. Manetki są kompletne ale do niklowania raczej się nie nadają - tylko lakier może je uratować.

[img]

Wyprostowano kierownicę, dobrano bardzo podobną stalową klamkę. Dopasowano klamki do kierownicy.

[img]

Naprawiono elementy przeznaczone do niklowania. Zatoczono i oszlifowano łebki śrub i powierzchnie czołowe nakrętek. Elementy karoserii odwieziono do niklowania.

[img]

Czas zajrzeć do silnika i skrzyni biegów co pozwoli uzyskać odpowiedź "na co umarła Helyett". W skrzyni wszystkie śruby oryginalne. Środek kompletny i mało zużyty. Stanęły łożyska i wałki w tulejach. Prawdopodobnie zawiodło sprzęgło. Zdemontowano kosz sprzęgłowy i tarcze, odkręcono z wału nakrętkę ale ze stożka podstawy sprzęgła nie udało się ściągnąć. Zaginęły zdemontowane części i osłony łańcuchów a reszta trafiła gdzieś pod ścianę na długie lata.

[img]

Do zdemontowania resztek sprzęgła potrzebna była prasa. Reszta skrzyni w niezłym stanie. Tego typu skrzynie powinny trafiać do Domów Emerytowanego Mechanika jako świąteczna uciecha. Żadnych uproszczeń zmniejszających koszty produkcji, po co zmniejszać liczbę elementów jak można składać skrzynię jak z klocków Lego. W porównaniu z niemieckimi produktami ten wygląda jak zabawka.

Obudowa nieuszkodzona, koła mało zużyte, śruby oryginalne...

[img]

Czyszczenia dużo ale skrzynia wygląda jak z fabryki.

[img]

Po wymianie łożysk wszystko działa. Do dorobienia sprężyna kopniaka i całe sprzęgło.

[img]

Czas otworzyć silnik. Z zewnątrz zabytkowe błoto ale w środku olej i nieuszkodzony rozrząd.

[img]

Wszystko do gruntownego czyszczenia i odmaczania. Widoczny mechanizm podnoszenia zaworu wydechowego.

[img]

Element wyglądający na koło zamachowe po oskrobaniu z błota ukazuje swą prawdziwą postać. To kawałek blachy (mój pies ma solidniejsze ringo) dość amatorsko przytwierdzony do zębatki. Faktycznie na rycinie silnika JAP nie ma koła zamachowego. Jest to raczej komplet do prądniczki.

[img]

Odczyszczono wał i kartery. Wszystkie elementy oryginalne, nieuszkodzone i w dobrym stanie. Stopa korbowodu lekko się przycina, lata bezruchu i korozyjne środowisko zrobiły swoje. Jeśli motocykl ma jeździć to łożysko korbowodu należałoby doprowadzić do porządku.

[img]

Rozrząd, popychacze, tulejki, prowadnice przetrwały lata postoju i po wyczyszczeniu mogą być dalej użytkowane.

[img]

Po wymianie jednej szpilki która ułamała się podczas demontażu dekiel rozrządu z pokrywką mogą trafić na miejsce.

[img]

Oto dlaczego nie należy uruchamiać starych silników bez demontażu. Jeśli te śmieci wpadną do środka to można się pożegnać z dozownikiem oleju. A tak jest jeszcze nadzieja.

[img]

Dozownik jest najprostszym z możliwych. Jego zadaniem jest podawanie oleju ze zbiornika do komory rozrządu z której otworem spływa do karterów i zmyślnym systemem rynienek i otworów smaruje łożyska wału, korbowodu itd...

Elementy dozownika są nieuszkodzone i mało zużyte. Zniszczony gwint w obudowie (cieknie więc dokręćmy mocniej) naprawiono. Po dorobieniu szybki i ułamanego króćca mamy działający dozownik.

[img]

Tłok ma wyraźne ślady użytkowania (nawet bardzo wyraźne) ale nie jest uszkodzony.

[img]

Zawory są. Cylinder nie jest popękany i uszkodzony.

[img]

Zawór ssący mógłby jeszcze trochę popracować ale wydechowy należałoby wymienić - ma uszkodzoną przylgnię.

[img]

Cylinder w dobrym stanie, wyczyszczono go i pomalowano. Jest oczywiście nieco zużyty ale nie na tyle aby konieczny był remont.

[img]

Silnik złożono i sprawdzono współdziałanie elementów. Należałoby poprawić zacinające się łożysko korbowodu i wymienić zawory.

[img]

Koło napędzające prądniczkę do naprawy.

[img]

Po wyprostowaniu i spawaniu nadaje się do niklowania.

[img]

Iskrownik wyglądał bardzo źle od zewnątrz a jeszcze gorzej od wewnątrz. Okazał się jednak kompletny i sprawny - zachowało się nawet oryginalne mocowanie kabla do świecy. Po naprawie gwintu stożka mocującego zębatkę i dodaniu kawałka kabla w oplocie prezentuje się wyśmienicie. Oczywiście jeśli miałby być użytkowany trzeba go namagnesować.

[img]

Małe poprawki mocowania i jest zapłon.

[img]

Kompletny silnik.

[img]

Wyczyszczono zbiornik od zewnątrz i wewnątrz. Od góry nieco skorodowany i pogięty. Od dołu cynowany.

zachowany,

[img]

[img]

Ładnie zachowane kraniki. Po wyczyszczeniu i dotarciu jeszcze posłużą.

[img]

Postanowiono wymienić zawory na nowe - trudno więc zostawić zacinający się korbowód. Mycie nie pomogło, to nie brud jest problemem. Rozebrano wał.

[img]

Łożysko jest dwurzędowe, rolkowe i za ciasne. Albo źle dobrano rolki albo bieżnia jest za ciasna. Wał był już kiedyś rozbierany. Czasem lepiej starych elementów nie oglądać zbyt dokładnie. Po użyciu środka penetrującego i usunięciu dystansów uwidoczniło się pęknięcie przeciwciężaru.

[img]