Motorower Hercules jak na razie znajduje się w 2 wiaderkach. Przy tego typu przedsięwzięciach zawsze powstaje pytanie czy warto. Sachsik nie przypomina bynajmniej BMW czy Sokoła. Ale nie tak dawno temu WFM-ki i SHL-ki można było znaleźć pod śmietnikami. Te które ocalały trafiają teraz na Allegro i to nie za przysłowiową złotówkę. Może więc pieniądze wydane na remont mniej prestiżowych pojazdów nie będą wyrzucone. Coraz częściej przy okazji zlotów motocyklowych odbywają się też imprezy dla małolatów na motorowerach - można zabrać na zlot małoletnią pociechę nie w formie bagażu a kierowcy.
Remont rozpoczął się od naprawienia i pomalowania ramy.
Dwusuwowy silniczek firmy Fichtel & Sachs jest w niezłym stanie - po wymianie łożysk, uszczelnień i naprawie zmieniacza biegów powinien jeszcze sporo podziałać
Większość elementów jest w dobrym stanie. Po wymianie tulejek i pomalowaniu można składać zawieszenie. Znalazł się również oryginalny wydech.
Uwagę zwraca siodło Denfeld. Szkoda że w Junaku jest tylko kawał blachy z gąbką.
Koła są, silnik działa - można dokonać jazdy próbnej.
Pogięte błotniki wymagały nieco pracy (i szpachli). Kremowe boki nadały głębokim błotnikom wizualnej lekkości.
Jeszcze bak, obicie siedzenia i gotowe... (jak widać na zdjęciach z zimy zdążyła zrobić się wiosna!)
Na zagraniczną podróż Herkulesa nie polecam ale na małe zakupy lub z ekspedycją ratunkową np. do zepsutego Junaka, czemu nie.