Your web browser is too old or does not support JavaScript. This page will not display as intended.

Zundapp DB 200 1937

Egzemplarz Zundappa DB wywołujący u oglądającego konfuzję wprost proporcjonalną do czasu oglądania.

Na pozór ma wszystkie typowe elementy motocykla - koła, zbiornik, kierownicę...

[img]

Dokładniejsze oględziny uświadamiają nam jednak że elementy te nie pochodzą z jednego źródła a sposób ich połączenia w jedną całość jest nieco kontrowersyjny.

[img]

Zawsze zastanawiam się dlaczego coś jest takie jak właśnie widzę i szukam motywów które kierowały twórcą. Tym razem miałem kłopot. Najpierw pomyślałem że twórcą motocykla była kobieta. Kobieta która widziała motocykl na ręczniku kąpielowym. Natychmiast przestraszyłem się tak nienowoczesnej myśli, rozejrzałem czy za płotem nie stoi jakaś feministyczna bojówka gotowa mnie ukarać. Przypomniałem sobie o Walentynie Tierieszkowej - ona na pewno znała się na motocyklach i przystąpiłem do demontażu.

Już kierownica pokazała że nie miałem racji co do kobiet. Której chciałoby się wbijać w kierownicę kawał aluminium i opiłowywać go nadając mu kształt przypominający klamkę! Podobieństwo pewne osiągnięto ale tylko co do kształtu. Funkcjonalnością się nie przejmowano - po co jakieś otwory, linki. I to nasunęło mi rozwiązanie - to po prostu był dywersant. Najpierw zrzucił stonkę a potem w ramach piątej kolumny przygotowywał motocykle - pułapki.

[img]

Utwierdziłem się w podejrzeniach po rozebraniu główki ramy. Usunięto bieżnie i kulki - skręci się kierownicą ze dwa razy a potem beton.

[img]

Gdyby motocykl jakimś cudem skręcał to przygotowano kolejną pułapkę. Usunięto wszystkie oryginalne śruby i zastąpiono je konsekwentnie śrubami o dwa rozmiary mniejszymi - Zamiast M10 - M8, Zamiast M6 - M4...

Na wszelki wypadek wykonano też krzywe, cienkie i nadłamane osie.

Koncepcję zachodniego dywersanta psuje duża ilość elementów pochodzących zza wschodniej granicy. Widocznie zaprzyjaźnieni pionierzy również przyłożyli się do remontu. Świadczy o tym stan silnika z którego usunięto wszystkie brudne i niepotrzebne części stosując się do hasła "ZIS 5 z góry jechać a pod górę pchać". Skoro więc samochody jeździły tylko w dół to czego wymagać od motocykla.

[img]

Pionierską robotę potwierdzają także prace blacharskie - u nas w kraju nie udałoby się wykonać czegoś tak krzywego.

[img]

Szkoda że sporo czasu trzeba będzie poświęcić na usunięcie śladów "napraw".

[img]

Gdyby nie kupiony do motocykla drugi silnik który wygląda z zewnątrz dość obiecująco uważałbym że remont tego motocykla nie jest opłacalny.

Motocykl rozebrano i wypiaskowano.

Wypiaskowane elementy podzielono na: dobre które zabezpieczono gruntem antykorozyjnym i te do naprawy blacharskiej.

[img]

W najgorszym stanie jest felga tylnego koła, ma duże wżery i zniszczone od wewnątrz zawalcowania - lepiej wymienić ją na inną.

Zdemontowano silnik co nie było takie łatwe. Pochromowano śruby i szpilki ale ich nie przegwintowano co po wkręceniu dało efekt całkiem współczesny - brak możliwości remontu. Kartery nie są uszkodzone, po przegwintowaniu otworów nadają się do użytku. Są też wypolerowane - to pewnie efekt życia w czasach gdy mieliśmy być drugą Japonią. W pudle z częściami - śmieciami odnaleziono kawałki oryginalnego tłoka. Po ich poskładaniu jest wzór do odlania nowego.

[img]

[img]

W silnik ktoś włożył dużo pracy. Wał włożony w kartery ma dospawany stożek prądnicy i stopę korbowodu wyglądającą na zregenerowaną - tyle że korbowód się zacina. Zrobione z imbusów śruby stopy nie są specjalnie mocno dokręcone. Wewnątrz dorobione koszyczki rolek, dospawane boki... - dużo roboty a efekt kiepski. Przypominają mi się opowieści kierowców o legendarnym polskim samochodzie ciężarowym Żubr. We wszystkich opowieściach powtarzały się 3 motywy:

1. W kabinie potrzebna była słoma aby nie odmrozić sobie nóg

2. Kabina na szczęście nie była szczelna - wiadomo spaliny zabijają

3. Sznurek był niezbędny - bez umiejętnego przywiązywania wajchy zmiany biegów biegi wyskakiwały

A tymczasem w pudle ze śmieciami (resztki trzech różnych silników) leży sobie wał. Wygląda kiepsko ale jest oryginalny. Stopa korbowodu składa się z oryginalnych części. Zużyta jest korba w miejscu gdzie pracowało uszczelnienie ale można zastosować niższe uszczelnienie i przesunąć je na zewnątrz w niezużyte rejony. Po wyczyszczeniu i złożeniu wał może nie jest na piątkę - bardziej na trójkę - ale budzi większe zaufanie niż ten przerabiany.

[img]

Jeszcze trochę grzebania w pudle i mamy silnik z wałem i działającą skrzynią biegów. Chyba przekroczyliśmy granicę po której silnik warto wyremontować do końca.

[img]

Grzebiemy w pudle dalej i dogrzebujemy się kompletnego sprzęgła.

[img]

Pokrywa na miejscu. Trzeba przyznać konstruktorom Zundappa że nie próżnowali. Zmiany w budowie silników następowały bardzo często. Co roku kanały w cylindrze przebiegały inaczej. W tym silniku zwiększono ilość kanałów przelotowych do 5. Niestety tak duża liczba okien w tłoku powodowała odrywanie się jego dolnej części. Przepłukiwanie było lepsze ale trwałość mniejsza więc w następnym roku zmieniano kanały.

[img]

Do zbadania pozostały "prądy". Wyglądają średnio - to prądnica NORIS MLZ 6/30/60.

[img]

Wirnik po przetoczeniu komutatora powinien jeszcze podziałać.

[img]

Nad prądnicą już pracowano. Odłączono mechaniczny regulator napięcia i zaizolowano druty łączące cewki wzbudzenia. Kierunek słuszny ale wykonanie już gorsze. Cewki do przewinięcia lub kupienia. Przydałby się także nowy przerywacz.

[img]

Wyczyszczono elementy prądnicy i aparatu zapłonowego. Złożono przerywacz, dołączono kondensator i przewód zapłonowy. Cewka wysokiego napięcia działa, iskra jest.

[img]

Zdemontowano drugi silnik. Ten dla odmiany mógłby stanąć na półce w muzeum. Zachowane oryginalne kable i wszystkie śruby. Oczywiście jeśli ma działać to łożyska i uszczelnienia do wymiany.

[img]

Wał w dobrym stanie. Tłok i cylinder również dobrze zachowane. Wszystko nosi ślady normalnego użytkowania - nagar, małe zatarcia na tłoku, resztki oleju. Tłok cały, niepopękany ale ma za duży luz w cylindrze. Pierścienie również do wymiany.

Katery wyczyszczono, śruby ocynkowano - silnik jak na półce z przedwojennego sklepu.

[img]

Przegwintowano mocowania w zbiorniku paliwa i sprawdzono jego szczelność. Miejsca "wątpliwe" czyli niecieknąca ale naruszone zębem czasu pokryto warstwą kleju epoksydowego.

[img]

Poszczególne elementy karoserii wyprostowano, pospawano, dopasowano.

Dopasowano mocowania zbiornika do górnej belki.

Poskładano mechanizm zmiany biegów, poprawiono dźwigienkę i popychacz.

Zmontowano główkę ramy, wytoczono dystanse śrub trapezu.

Wyprostowano i pospawano podstawkę centralną.

Zmontowano rolgaz i klamki.

Złożono przednią piastę z nowymi łożyskami i mechanizmem napędu prędkościomierza.

Wytoczono brakujące tulejki karoserii.

Odbudowano zniszczone fragmenty tylnego błotnika, dorobiono nowy zawias płetwy i pałąki płetwy.

Pospawano trapez i dorobiono mocowanie linki.

Złożono puszkę narzędziową, dorobiono zamknięcie.

Dopasowano emblematy do zbiornika.

[img]

[img]

Cylinder po szlifie, dorobiony tłok z pierścieniami i sworzniem.

[img]

Karoserię rozebrano i pomalowano (poza tylną częścią).

Zmontowano przednią lampę.

[img]

Przyklejono okładziny hamulcowe do szczęk i zmontowano przednią piastę z napędem prędkościomierza.

[img]

Rozebrano prądnicę z silnika nr 2. Wlutowano nowe końcówki cewek, zdemontowano mechaniczny regulator napięcia. Cewki osuszono, wyczyszczono. Obudowę wyczyszczono i pomalowano. Zmontowano przerywacz. Sprawdzono cewki - układ wzbudzenia działa, iskra jest.

[img]

Wyprostowano szczęki tylnej piasty. Przyklejono nowe okładziny hamulcowe. Zreperowano oś, wytoczono nową nakrętkę osi. Dopasowano zębatkę i wytoczono śruby mocujące zębatkę.

[img]